Polish Albanian Armenian Azerbaijani Bulgarian Croatian Czech Danish English Estonian Finnish French Georgian German Greek Hungarian Irish Italian Latvian Macedonian Norwegian Romanian Russian Serbian Slovak Slovenian Spanish Swedish Ukrainian
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Juha Mieto, rywal Józefa Łuszczka z biegowych tras, stosował doping?

W fińskiej telewizji YLE wyświetlony został dokument pod tytułem "Biało-niebieskie kłamstwo", w którym oskarża się o stosowanie EPO Włoszkę Manuelę Di Centę. Padają też zarzuty pod adresem znakomitego przed laty fińskiego biegacza Juhy Mieto, który rywalizował na trasach z Józefem Łuszczkiem.

Mieto miał w 1975 roku rozmawiać w saunie z Kaarlo Kangasniemim, mistrzem olimpijskim w podnoszeniu ciężarów z 1968 roku, na temat stosowania sterydów anabolicznych. Fiński sztangista miał wówczas doradzić narciarzowi, by ten nie brał więcej niż 10-15 miligramów sterydu na dzień.

Sam Mieto, który ma na swoim koncie tytuł mistrza olimpijskiego w sztafecie z 1976 roku, a także dwa srebrne i dwa brązowe medale olimpijskie oraz cztery krążki z mistrzostw świata, odpiera zarzuty. Twierdzi, że w 1975 roku w ogóle nie doszło do takiej rozmowy.

A co na to Józef Łuszczek, pierwszy polski mistrz świata w biegach narciarskich, który podczas imprezy w Lahti w 1978 roku wywalczył złoty (15 km) i brązowy medal (30 km)? W tym pierwszym biegu Mieto zajął trzecie miejsce, przegrywając z Polakiem o pięć sekund. Rozdzielił ich wówczas Jewgienij Bieliajew z ZSRR.

- Pierwszy raz o tym słyszę i nie bardzo chce mi się wierzyć w takie rewelacje. Wówczas na konferencji prasowej w Lahti, kiedy zdobywałem złoty medal Mieto powiedział, że byłem tego dnia tak mocny, że nie miał żadnych szans, by ze mną wygrać. Pewnie, że był okres, kiedy w Finlandii był duży problem z dopingiem, ale to było znacznie później. Nawet chciałem wówczas wysłać telegram do Harri Kirvesniemiego, mojego kolegi z tras biegowych, kiedy wywalczyli w sztafecie złoty medal, a potem okazało się, że niektórzy zawodnicy stosowali doping - mówi Łuszczek w rozmowie z eurosport.onet.pl.

Nasz były mistrz świata przyznaje, że słyszało się już wtedy o stosowaniu dopingu, ale nie przywiązywało się wówczas do tego aż tak wielkiej wagi .

- W tych czasach kiedy ja biegałem, słyszałem o tym, że z dopingiem kombinowali coś Szwedzi, którzy podobno przetaczali krew. W 1976 roku na zimowych igrzyskach olimpijskich w Innsbrucku wicemistrzem olimpijskim w biegu na 30 kilometrów został Amerykanin Bill Koch. Mówiło się wówczas, że ma astmę. To było dla mnie dziwne, bo przecież mój dziadek z astmą ledwo oddychał, a on zdobywał medale. Nie zwracaliśmy wówczas na to uwagi. Nikt nie myślał o tym, że może to być efekt spowodowany przez łykanie proszków. W tamtych czasach nie było takich szczegółowych badań. Kiedy jeździliśmy na lodowce, to obserwowaliśmy jak biegaczom z NRD pobierano codziennie krew z ucha. Dzięki temu trenerzy wiedzieli, jak kierować zawodnikiem. U nas zaś albo udało się przygotować formę, albo nie - opowiada Łuszczek.

Zawodnik z Zębu jest zdania, że nie powinno wyciągać się taki spraw po prawie 40 latach.

- Zawsze lubiłem się z Juhą Mieto i nigdy nie posądzałbym go o to, że miał kontakt z dopingiem. Nie wierzę w całą tę historię. Szkoda, że po zakończeniu kariery nie udało mi się z nim spotkać. Polski Związek Narciarski niestety nigdzie mnie nie zapraszał, choć podczas mistrzostw świata w Lahti 2001 roku wielu byłych biegaczy pytało o mnie, bo przecież byłem "królem Lahti" - kończy Łuszczek.

 

info:[http://eurosport.onet.pl];

autor: [Tomasz Kalemba, Onet Sport]
fot. AFP

  • Haleco produkcja -sprzedaż-wynajem - hale namiotowe magazynowe, przemysłowe, sportowe, eventowe...
  • haleco.pl
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Odsłon : 538267